Obserwatorzy

sobota, 25 października 2014

"Twórcze Inspiracje" Zeszyt 6/6




A więc jednak! Redakcja "Coricamo" nie zraziła się moją poprzednią recenzją i wczoraj dostałam kolejny numer do zaopiniowania.

Nie ukrywam, że wcześniej oglądałam gazetkę w kiosku i znowu powędrowała na półkę.
Dlaczego?
O tym będzie na zakończenie tego wpisu.

No to zaczynamy.

Jak należało się spodziewać, ten numer w lwiej części jest poświęcony zbliżającym się świętom Bożego Narodzenia.

Pierwsza z propozycji to bombki ozdobione haftem koralikowym.
Ładne? Nieładne? Rzecz gustu. Mnie nie przypadły do serca i na pewno nie skuszę się na ich wykonanie.

Kolejna propozycja to dwa wzory na bombki ubrane w koralikowe ( za przeproszeniem oczu czytających te słowa ) gacie.
Ponieważ cyklicznie, właśnie o tej porze roku, podobne bombki włażą mi w oczy i ponieważ równie cyklicznie obiecuję sobie, że "w tym roku to ja je już NA PEWNO zrobię", tym razem powzięłam twarde postanowienie, że MUS zrobić i już!
Skoro mam gazetę przed nosem, łyse bombki na strychu i coś koło jednej tony koralików rozmaitego autoramentu, to popełnię ciężki grzech zaniechania, jeśli przynajmniej jednej takiej nie zrobię!
No i nie zrobiłam... W sensie, że jednej nie zrobiłam, tylko dwie :-D

Moje bombeczki różnią się od oryginałów gazetowych tym, że:
po pierwsze: są mniejsze (takie dał mi łaskawie mój strych)
po drugie: nie użyłam koralików zalecanych w kursie, bo mam inne :-D
po trzecie: jest o jedno okrążenie mniej (z powodu opisanego w punkcie pierwszym).
Ale te modyfikacje absolutnie nie wpłynęły na ich urodę i wdzięk.

Co do kursu: opisy są bardzo jasne i precyzyjne, natomiast zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest ok, ale z ciekawości obejrzałam je dokładniej i gdybym miała dziergać tylko z fotek, to chyba bym poległa już na trzecim punkcie programu.

Zrobiłam tylko jeden rodzaj z dwóch proponowanych przez "Coricamo" bombek. Ta, której nie robiłam ma lepsze zdjęcia - neutralne tło i złote koraliki to był dobry pomysł.

Kolejny kursik to wianek z kwiatkami kanzashi. Idea złotego wianka oblepionego złotymi guzikami i przyczepionymi do tego kwiatkami z materiału spowodowała moje zdumienie i zniesmaczenie (żeby gorzej nie powiedzieć...).
Natomiast kwiatki jako wolny i niezależny od złotego koszmaru byt, prezentują się bardzo sympatycznie i już wiem, jak można by je było wykorzystać. Są bardzo łatwe do wykonania. Zwłaszcza, jak się ma takie sprytne urządzonko do szybkiego i precyzyjnego robienia ich.
Zainteresowanych odsyłam na stronę 14-15 najnowszego numeru "TI".

Następna propozycja to niestety haft krzyżykowy i nieśmiertelne kartki.  Tym razem w nieco ciekawszym wydaniu, bo na osikowej kanwie.  Rzecz dla osób z dość zasobnym portfelem. Omijam, bo wprawdzie nowinki robótkowe lubię, ale bez przesady! Aż tak porywająca propozycja to to nie jest.

Co mamy dalej? No haft... Wstążeczkowy dla odmiany. A dokładniej bombki wstążeczkowe z choinką i kwiatkami. Szczerze mówiąc, zanim przeczytałam tytuł artykułu to myślałam, że ta choinka to jest jabłonka.
Poczytałam sobie, obejrzałam zdjęcia i nie skusiłam się. Wprawdzie ostatnimi czasy haft wstążeczkowy robi się ponownie popularny wśród niektórych rękodzielniczek (też mi się zdarzyło zrobić takie małe nic, dla żartu) ale nie wiem, czy na podstawie kursu obrazkowego umieszczonego kilka stron dalej, ktoś opanuje podstawy. Może bardzo zdeterminowany ;-)

Dalej mamy  haftowane breloczki - połączenie backstichy z wiecznie żywym (jak Lenin!) haftem krzyżykowym. Obrazki ładne, ale nie moja bajka.

Na następnych stronach...

Haft! A jakże!
Tym razem haft nakładany, część 111.
 No nie, żartuję!
Po prostu do numeracji kursu użyto dość niefortunnej czcionki i zamiast części III oczom mym jawi się część 111 ;-)
Nigdy nie nęcił mnie haft nakładany, no i ogólnie od paru lat z haftami mi nie do twarzy, tylko rzuciłam okiem, nie zatrzymując się dłużej na tym artykule.

Kolejna propozycja, to kategoria biżuteria i bransoletka zawijana.
Zdziwiłam się widząc ten kurs, bo sądziłam, że te bransoletki to już przeżytek i żadne nowe odkrycie.
Różnica między tamtymi sprzed paru lat, a tą na zdjęciu jest taka, że tamte były pojedyncze, a tą można owinąć nadgarstek kilka razy.
Jednak z ciekawości wsadziłam nos w kurs i stwierdziłam, że ktoś miał iście szatański pomysł, żeby do kursu obrazkowego użyć czarnych sznurków, ciemnych koralików i czarnych nici!
A zdjęcia jakości łagodnie mówiąc - kiepścutkiej (jak przy wspomnianej kilka akapitów wyżej bombce).
Nawet gdybym nie umiała robić tego typu bransoletek i chciałabym się nauczyć, to na pewno nie z tego kursu! Bo ja cenię swoje oczy, bo się do nich jakoś tak głupio przez lata przywiązałam.

Szycie to następna propozycja. Kurs na organizer-worek z kieszeniami przygotowany został przez znaną wielu osobom Joannę Błaszczyńską.
To profesjonalizm w każdym calu. I opisy i zdjęcia są takie, że zachęcają do natychmiastowego wyciągnięcia szmatek z szafy, żeby szyć!
Czy ja to uszyję? Pewnie tak, chociaż nie wiem po co mi to? Chyba tylko dla radości "mania" ;-)

Druty i komin-zamotka.
Ehhhh... W czasach, kiedy zamotki i wszelkie szyjogrzeje są robione zupełnie innymi metodami (na nadgarstkach, na młynkach, na "kijach od szczotki") ta propozycja łagodnie rzecz ujmując trąci myszką i stęchlizną...
I do tego w kursie znowu użyto ciemnych włóczek! Nawet nie patrzyłam, jak potencjalne, początkujące dziewiarki-kursantki będą się mordować z robieniem warkocza na drutach...

Idziemy dalej.

No i znowu mamy haft!
Tym razem haft tucholski. Historię jego powstania przeczytałam, obrazki obejrzałam, pokręciłam głową z niechęcią i przekręciłam stronę...
I padłam!
Tak jak stałam!
ZNOWU HAFTY KRZYŻYKOWE! W stylu kaszubskim. Sześć bitych stron!!!

Nie rozumiem takiego działania. Przecież "Coricamo" wydaje również gazetę "Igłą malowane", to po co ładować AŻ tyle haftów w periodyk, który z racji tytułu powinien twórczo inspirować, a nie powielać stare pomysły? Po co te hafty w hurcie? To nie jest inspiracja, tylko zniechęcanie.
Czy źle pojętą ambicją prawie każdej gazety robótkowej na naszym rynku musi być pakowanie w każdy numer już to haftów krzyżykowych, już to szydełka?

A teraz wyjaśnienie, dlaczego nie kupiłabym tej gazety. Bo dwa projekty, które (może! ewentualnie!) chciałabym wykonać to za mało, żeby zmusić mnie do wyasygnowania prawie ośmiu złotych.
Gdybym nie dostała gazety do recenzowania, spokojnie przeżyłabym kolejny rok bez bombek w koralikach (mimo, że są urocze) oraz bez worka z kieszeniami ;-)
Reszta kursów nie jest w najmniejszym nawet stopniu dedykowana w kierunku moich rozlicznych zainteresowań.



Swoją drogą - zastanawiam się, czy nie pokusić się o taką jakby recenzję porównawczą typu: "Twórcze Inspiracje" wczoraj i dziś.
Czyli wyciągam na światło dzienne stare, posiadane przeze mnie pierwsze numery "TI" i próbuję znaleźć odpowiedź, dlaczego kiedyś czekałam na kolejne numery z niecierpliwością, a teraz jakoś niekoniecznie...



2 komentarze:

  1. Moni, bo to są "tfurcze inspiracje":) Jeśli idzie o mnie, to wystarcza mi do szczęścia świadomośc, że haft krzyżykowy to sztuka, którą ozdobisz niemal wszystko - niemal każdy rodzaj tkaniny, łącznie z dzianiną. I taka informacja + krótki tutorial jak powstają krzyżyki wystarczy każdej maniaczce craftu. Co do haftowania koralikami - takoż, czyli krótki tutorial + podpowiedz, że można sobie sprawę ułatwic używając specjalnej kanwy, którą można potem wypruc. Co do koralików oplatających jakiś przedmiot lub tworzenie biżutków - podstawą też jest tutorial, czyli zapoznanie człowieka z rodzajami splotów i informacją co jakim splotem robic. Dopóki się nie nauczyłam różnych splotów i ich właściwości, większośc wzorów była drogą na Mont Everest. U nas brak jest pisemek z dobrymi tutorialami i tak naprawdę najlepiej jest korzystac z filmików YT, zwłaszcza że można od razu wszystko przecwiczyc.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu - masz rację. Jak chcę się czegoś nowego nauczyć, poznać i spróbować, to opieram się na necie. Na nasze polskie wydawnictwa nie ma co liczyć. Mam wrażenie, że zatrudnieni w nich redaktorzy,to przypadkowe osoby z łapanki, nie mające kompletnie nic wspólnego z pasją tworzenia, poznawaniem nowych technik i wyłapywaniem aktualności i zmieniających się nieustannie trendów. Tkwią sobie spokojnie w bezpiecznym kokonie oklepanych technik sądząc, że zaślepione robótkary wszystko łykną i bezkrytycznie kupią.

      Usuń