Obserwatorzy

niedziela, 3 sierpnia 2014

Opiniotwórcza Ata

Nigdy nie będę recenzentem!
Ta fucha leży zdecydowanie poza zakresem zarówno moich umiejętności jak i możliwości.
Żywiołowa niechęć do recenzowania czegokolwiek objawiła mi się już na etapie edukacji licealnej. Szczegółów oszczędzę ;-)
Wiem, że moje recenzje byłyby ultrakrótkie:
- bardzo mi się podoba
- podoba mi się
- od biedy może być
- nie podoba mi się
- omijać szerokim łukiem, dla pewności odwracając głowę w przeciwną stronę...
Z uzasadnieniem też nie miałabym problemów: BO TAK!
Przekonałabym kogokolwiek?
Szczerze wątpię!
Tak więc, to co będzie poniżej, jedynie radośnie i bezczelnie ośmielam się nazwać RECENZJĄ.
Zacznijmy może od definicji samego pojęcia:

Recenzja (z łac. recensio oznaczającego ‘spis ludności, przegląd’, w jęz. pol. za pośrednictwem niem. Recension) – analiza i ocena dzieła artystycznego. Pełni funkcję informacyjną, wartościującą i postulatywną, nakłaniającą lub zniechęcającą.(cyt. za ciocią Wikipedią).

Części składowe:
1: zewnętrzny opis książki
2: wprowadzenie czytelnika w temat i ZAINTERESOWANIE go, przedstawienie autora itp, itd.
3: krótkie streszczenie
4: ocena - najlepiej jak będzie subiektywno-obiektywna.

No to do dzieła!

Ad 1.

(zdjęcie rąbnęłam stąd )
Okładka jaka jest - każdy widzi. Przyciąga oko.
Za okiem odruchowo wędruje ręka, a mózg wysyła sygnał:
-No dotknij! No weź! No przekartkuj! Czujesz ten delikatny poślizg pod palcami? I tę subtelnie wypukłą strukturę kryształu?
No ba! Pewnie! I do tego ten zapach nowości... MNIAM!!
I ta kusząca grubość, obiecująca kilka miłych godzin spędzonych z nieznanymi jeszcze bohaterami...
Szybka lektura wprowadzenia na tylnej okładce i...

Ad 2.Jest to książka, której nie można wtłoczyć w jeden gatunek literacki.
Wg. mnie to bardzo ciekawe i oryginalne przenikanie i uzupełnianie się trzech gatunków. W jednej książce mamy zarówno fantastykę, sensację jak i powieść obyczajową.
Autorka...
Ekhem...
Się chwalę autografem!

Agnieszka jest moją koleżanką. Od lat... (przemilczmy ilu, wszak kobietom w metryki się nie zagląda) pracujemy w jednej szkole.
Aga jest polonistką obdarzoną nieziemską wyobraźnią.
Szczerze mówiąc, wcale nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki nie przeczytałam jej książki!
Nie spodziewałam się, że ma konszachty z magią, czarami, zmiennokształtnymi i semani!
Nie obce są jej fariny i astrelle. Z leszami jest za pan brat!

I w ten oto sposób doszłam do punktu trzeciego:

Ad 3.

Bree Whelan to na pierwszy rzut oka zwykła dziewczyna. Zresztą sama siebie tak postrzega...
Nie wie, że jest białoskrzydłą semani, czyli dziewczyną z rodu aniołów.
Czyli pisany jest jej świat doskonały?
Nic bardziej mylnego. Miastu Aniołów (Nirgali) grozi zagłada z rąk krwiożerczych, żądnych władzy mnichów Hauruki.
Bree nie zdając sobie prawie do końca sprawy z tego, w co się ładuje, przyłącza się do obrońców Nirgali...
Co było dalej?
Nie powiem!
Jak ktoś jest ciekawy, to zapraszam do lektury "Serca Suriela".
A tytułowe "Serce" to...
I tu również opuszczam zasłonę milczenia :-P
Zdradzę Wam tylko tyle, że... w życiu bym na to nie wpadła :-D

Ad 4.Książka wg. wydawcy adresowana jest dla młodzieży w wieku od 14 do 18 lat.
Bzdura, szczerze mówiąc!
Nie lubię takich ograniczeń i wskazówek. To, że komuś metryka w nos wykrzykuje, że powinien zgłębiać tajniki poradników zdrowotnych, oznacza że inna lektura jest już "be" i ma się trzymać od niej z daleka??
A co zrobić z osobnikami typu:
Już szron na głowie już nie to zdrowie a w sercu ciągle maj?Odstrzelić, czy machnąć ręką i pozwolić czytać to, na co mają ochotę?
Pytanie pozostawiam otwarte...
Tak więc wg mnie książka jest dla każdego! Niezależnie od wieku.Wystarczy lubić literki ;-)
I jeszcze jedno: fantastyka to nie moja bajka. Zupełnie! Próbowałam Prachetta, Lema (tak dobrze, jak przy lekturze jego książek nigdy mi się nie zasypiało), Tolkiena, Sapkowskiego...
I nic! Zero zainteresowania, zero emocji i zero zapamiętania.
Jedynie "Harry'ego Pottera" przyswoiłam z prawdziwą przyjemnością.
A teraz "Serce Suriela".
I nie mogę się doczekać dalszego ciągu! 
Co dalej? Czy Gornowie przyłączą do Hauruki? Co z więźniami z Arcalis? Czy Bree spotka jeszcze swoją mamę?
Aga! Popędzaj wydawnictwo ;-))
A przy okazji, nie urwij mi głowy za tę pożal się Bożę "recenzję"!

Czy kogokolwiek zainteresował mój debiut opiniotwórczy??

1 komentarz:

  1. Mnie zainteresował :)
    Ja na każdym kroku podkreślam, że nie piszę recenzji. Właśnie dlatego, że znam definicję i części składowe, nie biorę się do tego.
    A mówiąc całkiem poważnie - bardzo mnie drażni podciąganie wszelkiej pisaniny na przeróżnych blogaskach (często bez ładu i składu) do tego rodzaju. Ale to walka z wiatrakami - przecież "recenzować każdy może".

    OdpowiedzUsuń