Obserwatorzy

niedziela, 3 sierpnia 2014

Przeżyłam "Koszmar"...

Przeżyłam "Koszmar"...
Ba! Horror nawet!

Ale po kolei.

Kocham czytać. Od  zawsze.
Lubię wieczorem, po położeniu się do wyrka, wkleić sobie przed  nos literki w formie książkowej.
Zwykle coś tam mam w żelaznym zapasie czytelniczym.
Jak nie swoje - kupne, to publiczne - pożyczone.

W ostatnich dniach przemęczyłam "Lilkę" Kalicińskiej. (Nie dotykać szczotką na długim kiju!! No chyba że komuś nie szkoda czasu i oczu.).
Łyknęłam z ogromną przyjemnością "Bajecznice" Katarzyny Wasilewskiej.
Pożarłam "Wyspę kobiet"  i "Wypożyczalnię mężczyzn" Teresy Ewy Opoki.
Zrelaksowałam się przy "Nocy rudego kota" Catherine Morgan (przesympatyczny angielski kryminał w dobrym stylu)
I....
Nastąpiła posucha...
Czyli jakoś tak bezlekturowe, jałowe zasypianie mi się szykowało...
Ale na szczęście ma się dzieci,co to już z bajeczek wyrosły i wspomogły mamuśkę.
Znaczy mała dała mi książkę "Zwyczajne wakacje" (leciutkie, sprawnie napisane, kryminalne czytadełko dla nastoloatków), a Chuda wręczyła Mastertona.
- Czytaj! Spodoba ci się - powiedziała stanowczo
- Masterton?? - paszcza mi się wydłużyła do poziomu mozaiki podłogowej.
- No a co??
- Ja go już czytałam...
- Kiedy?
- Kiedyś...
- A co? - Chuda przycisnęła matkę na zwierzenia...
- No...Te... No... Poradniki seksualne...
- Boszszsz! A ile ich przeczytałaś?
- Dwa! - odparłam z dumą - kupowane były w przaśnych czasach, z tzw. "polówek". Mamy je do dziś,skrzętnie schowane najpierw przed tobą, a teraz przed młodą!
- Dwa? A wiesz? On tych poradników 14  napisał...
Oklapłam cokolwiek...
- 14? To mam luki w wykształceniu czytelniczym i seksualnym...
- NIE BĘDĘ O TYM Z TOBĄ ROZMAWIAĆ! - Chuda jakoś tak spłonęła panieńskim rumieńcem, niczym ta mickiewiczowska dzięcielina ;-D
I nie wgłębiając się w ekscytujący temat poradników jakże ponętnych, wręczyła mi cieniznę pt: "Koszmar".


- Czytaj! Spodoba ci się.
- A co to jest?
- Książka... Thriller.
- Thriller??? To nie moja bajka! Ja tego nie chcę! Ja nie lubię! Nie przebrnę!
- Czytaj! Szybka lektura i wciąga. - i uśmiechnęła się jakoś tak - od miski...

Co było  robić?
Jak mus, to mus...
Thriller... Kryminał do tego... Mastertona!  Tego od seksu! Boszsz!
Na stare lata mam się uświadamiać!  PO  CO???
Zaczęłam czytać...
I...
O żesz kurde!!! Ja tej książki nie przeczytałam! Ja ją ZEŻARŁAM!!! Jaki tam poradnik?? Kryminał! Thriller!
Od pierwszej do ostatniej strony w napięciu jak linia przesyłowa prądu stałego!
Na wdechu. Bez wydechu!
No i trafił mnie szlag, jak skończyłam.
Bo kompletnie nie zgodziłam się z zakończeniem!
Dłuższy czas siedziałam skamieniała, a potem wybuchnęłam żalami i pretensjami w kierunku Chudej!
- NIGDY! WIĘCEJ! MASTERTONA! ZAPOMNIJ! TO SZOWINISTA!!  JAK ON MÓGŁ????
Joanna skwitowała krótko:
- Podobała się.
- No! Ale zakończenie?? KOSZMAR!!! JA SIĘ NIE ZGADZAM!!!
- Hehehe!

Sądziłam, że na tym koniec koszmaru z "Koszmarem", ale gdzie tam!

Joanna wzięła i przekablowała żywiołową reakcję swej matki tłumaczowi kilku książek G.M. i zarazem współautorowi wywiadu rzeki z tymże.
Tłumacz, mający stały kontakt z pisarzem, opisał w charakterze humoreski mój protest song...
I co?
A wyobraźcie  sobie, że nie zostałam obśmiana!
Otóż drogą odwrotną, czyli Masterson-Chuda via tłumacz (pan P.P.), dotarła do mnie bardzo szybko informacja pocieszająca.
"Koszmar" miał miec inne zakończenie! Tylko wydawca się nie zgodził!
I ono (to zakończenie) jest sobie w szufladzie pisarza.
I ja je znam!!!
HAAAAA!!!
Od razu mi lepiej :-DD
Ale...
Ale na zakończenie powiem tylko tyle: dobrze, że wydawca nie zgodził się na to"szufaldowe" rozwikłanie...
Kto jest ciekawy i nie zgadza się z końcowym rozwiązaniem  jako i ja, może mnie zapytać na maila o to inne, ale pod warunkiem przeczytania wersji ogólnodostępnej od 2002 roku na polskim rynku.  .

Nigdy więcej Mastertona?
Hehehehe!
Za chwilkę biorę się za "Piątą czarownicę" ;-DDD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz